Veganmania – kulinarna relacja z festiwalu w Krakowie

Miejska hipsterownia i wegańskie jedzenie, czyli Veganmania w Przestrzeniach FORUM. Dziś to miejsce wypełniły zapachy kuchni z całego świata, w wydaniu wegańskim.

 

Samosa to jest to!


Wpadłam tam na chwilę, ale udało się upolować kilka smakowitych kąsków. Niestety zdjęcia robione smartfonem przy słabym świetle, nie są w zadowalającej jakości, jednak mam nadzieję, że oddadzą klimat tego festiwalu. Większość stoisk znajdowała się w środku dużego holu, co przy 30 stopniowym upale, było dość problematyczne.

Zwróciłam uwagę na zapach smażonych pierożków wymieszany z grillowanymi szaszłykami. Więc na pierwszy ogień poszła samosa. To trójkątny pierożek, smażony na głębokim tłuszczu z warzywnym nadzieniem, często z dodatkiem chili. Nie mogłam się zdecydować, który wariant wybrać, więc wzięłam dwa.

Jeden składał się z batatów i fasoli, do tego pikanty sos. Drugi był bardzo słodki: banan, daktyle i gałka (cokolwiek to jest) również z ostrym sosem. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego wegańskiego fast foodu! Trudno opisać ich smak, ale to tak jak pikantny deser z cienkim chrupiącym ciastem. Połączenie ostrości i słodkiego wymiaru owoców robi wrażenie na kubkach smakowych! Za jedną samosę zapłaciłam 5 zł i w zasadzie 2 wystarczą na dobry lunch. Możecie je zjeść na Stradomiu w Hariprasad Samosa & Curry. Zdecydowanie polecam! Swoją drogą, niebawem zrobię ten przepis na blogu.

Zawsze chciałam spróbować koreańskie kimchi i była ku temu okazja. Kupiłam sobie jeden słoiczek home made kimchi w Oriental Spoon. Kimchi przygotowuje się ze sfermentowanych lub kiszonych warzyw, najczęściej kapusty pekińskiej. Żałuję że na słoiczku nie było informacji o składnikach i dacie ważności. Chociaż z tego co przeczytałam w internecie, potrawa ma długi termin przydatności jeśli do produkcji użyje się odpowiednich szczepów bakterii. Mały słoiczek kosztuje 10 zł.

Zjadłam też falafel od Mazaya, ale może podaruję sobie dluższy komentarz na ten temat. Chodzi o to, że kilka dni po otwarciu fast foodu w Krakowie, odwiedziłam to miejsce i dostałam najdroższą wersję (jak doradzili mi właściciele) i niestety kilkudniowe, nieświeże warzywa. Granat był praktycznie sfermentowany. Na targach spisali się lepiej, choć połączenie pietruszki, ogórka, humusu, pasty tahini i granatu sprawiło, że falafel był mniej wyrazisty. Może byłam trochę uprzedzona, natomiast jestem zdania, że brakowało tam jakiegoś nośnika smaku.

Bardzo ciekawe były pulpeciki w sosie pomidorowym od Veggie. Procja nie była zbyt duża za 17 zł, ale podróż do Wrocławia jest droższa. W Krakowie niestety nie ma tej restauracji, więc jak nie zjedlście – żałujcie!

Ciekawie wyglądały też kotlety warzywne, np. z ziemniaków na zdjęciu poniżej:

To jest zapewne pyszna chałwa wegańska:

 A tutaj ciastka, które też chciałabym zrobić:

Na koniec odwiedziłam Medihemp, żeby zapytać o olej z konopii. Dowiedziałam się, że zwykły olej z kopii przemysłowych dostarcza spore ilości kwasów Omega-3 i kosztuje około 40 zł, natomiast to olej z CBD, ma właściwości lecznicze. Za ten trzeba zapłacić od 80 do 400 zł albo więcej, w zależności odstężenia związku CBD. Nasz rząd przyjął projekt ustawy o legalizacji medycznej marihuany, więc będzie można kupić go również na receptę. Co ciekawe nie ma określonej dziennej dawki CBD, bo badania jeszcze nie potwierdziły jego działania. Wiadomo natomiast, że jest skuteczny w leczeniu padaczki i stwardnienia rozsianego.

Myślę, ze festiwal Veganmania w FORUM Przestrzenie, to świetna inicjatywa. Nie wyjdziecie stamtąd głodni, chociaż ceny nie są zbyt niskie. Szkoda, że organizatorzy nie wzięli pod uwagę, że blogerzy chcą spróbować wielu potraw i nie wydawać przy tym fortuny.
Dla amatorów wegańskiej kuchni, to dobry początek na zapoznanie się z zasakująco dobrze dobranymi smakami.

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *